• bulinka37 on Netcredit.plSzybka decyzja I sprawna obsluga wystarczy byc terminowym I jest ok
  • autor12 on Coraz bliżej do regulacji sektora pożyczkowego w Polscemam nadzieje ze się coś zmieni byle na lepsze dla pozyczkobiorców
  • Ekspert_SMS365 on SMS365.plWitam serdecznie. Dziękuję za wszystkie sugestie i pozytywne komentarze. W razie pytań zapraszam do kontaktu z naszymi konsultantami. Pozdrawiam.
  • Mary on Vivus.plNie wierzyłam a jednak dostałam 1000zł na 0%. Mam nadzieję, że później nie wyskoczą z jakimiś dodatkowymi opłatami, ale na razie nic na to nie wskazuje. Póki co polecam!
  • straznikTeksasu on Wonga.plZdecydowałem się na pożyczkę 1000zł w Wonga i dostałem bez problemu. Spłaciłem tylko 10 zł więcej. Dzięki!

Z cyklu „Kocham ten kraj”: 13 lat walki z nieuczciwym pożyczkodawcą

Z cyklu

Prawie pół godziny trwało uzasadnienie wyroku w bydgoskim sądzie uzasadniającego, dlaczego lichwiarz nie może dłużej dręczyć Jana Sznajdera z Warlubia. Pan Jan i jego rodzina po 13 latach życia w nerwach mogą odetchnąć z ulgą.

Początek całej historii miał miejsce w czerwcu 2001 roku, kiedy to pani Gabriela – przyjaciółka wówczas 65-letniego pana Jana poprosiła o podżyrowanie 700 zł pożyczki.  Pan Jan zgodził się bez namysłu, bo jak mówi, trzeba ludziom pomagać. Ponadto znał panią Gabrielę od dawna, a 700zł to przecież nie majątek.

Wkrótce po tym, w prywatnej firmy Sonda Krzysztofa J. w Bydgoszczy, bez zbędnych formalności (wystarczyły podpisy obojga pod dwustronicowym wydrukiem) wydano potrzebną pani Gabrieli gotówkę. Całkowity koszt pożyczki rozłożonej na pół roku miał wynieść 404 zł. Pożyczka miała być spłacana w sześciu równych ratach po 184 zł. Za ewentualne opóźnienia w spłacie rat lichwiarz ustalił niewiarygodne oprocentowanie – 7% dziennie!

Z lichwiarskiego oprocentowania nie zdawali sobie sprawy ani pani Gabriela, ani pan Jan, gdyż nie przeczytali dokładnie umowy lub jej do końca nie zrozumieli.

Na początku 2002 r. do pana Jana przyszedł nakaz zapłaty ogromnych pieniędzy. Wówczas ten poszedł do pani Gabrieli po wyjaśnienia a ta przyznała, że terminowo wpłaciła tylko pierwszą, lipcową ratę (190 zł), sierpniową i wrześniową zawaliła, jednak w październiku spłaciła to co pozostało, czyli 950 zł. Gdy pan jak zobaczył pokwitowania wpłaty uznał, że sprawa jest załatwiona.

Niestety tak nie było. Od nakazu zapłaty, który dostał pan Jan nikt nie wniósł sprzeciwu, więc nakaz zapłaty szybko się uprawomocnił. Jak tylko to nastąpiło to od razu ruszyła egzekucja komornicza. Komornik zajął część emerytur pani Gabrieli i pana Jana i potrącał każdemu po 150-350 zł miesięcznie. Z racji ogromnego oprocentowania, mimo ściągania długu nie malał on, a ciągle rósł.

Jak do tego doszło, skoro całość zobowiązania została spłacona miesiąc przed czasem?

Okazało się, że firma Sonda za spłatę kapitału uznała tylko pierwszą ratę, dokładnie 184 zł z wpłaconych przez panią Gabrielę w terminie 190 zł (nadpłacone 6 zł zostało zaksięgowane na poczet przyszłych odsetek). Od sierpnia zaczęto naliczać odsetki w wysokości 7% dziennie od pozostałego długu. Do końca września narosło dług wynosił już niemal 4 tys zł, przez co październikowa wpłata w wysokości 950 zł została zaksięgowana jako spłata samych odsetek.

W rezultacie komornik przez 12 lat ściągnął od Pana Jana 12 tys zł, a mimo to ten był nadal winny… 120 tys zł! Pan Jan jakoś się trzymał, dopóki komornik nie ustalił terminu licytacji jego 28-metrowego mieszkania (wycenionego na 25,8 tys zł) na październik 2013.

 

Panem Janem od lat opiekuje się pani Magda z siostrą. To dzięki nim pan Sznajder ma dziś gdzie mieszkać i przestał nękać go komornik. Za sugestią prawnika pani Magda napisała o całej sprawie do Prokuratorii Generalnej w Warszawie, która dojrzała, że 7% dziennie to zwykła lichwa niezasługująca na ochronę prawną, i postanowiła ująć się za ofiarą lichwiarza. Prokurator jeszcze w czerwcu 2013 roku złożył do sądu pozew o pozbawienie wykonalności nakazu zapłaty, w rezultacie którego w sierpniu wstrzymano dalsze naliczanie odsetek oraz eksmisję komorniczą z mieszkania.

Działania świeckiej prokuratury niespodziewanie wzmocnił prawnik Marcin Dziurda, były prezes Prokuratorii Generalnej, obecnie współpracownik kancelarii Linklaters. We wrześniu ub.r. zachęcony przez dziennikarza postanowił bronić Sznajdera pro bono.  4 września zeszłego roku złożył w imieniu pana Sznajdera wniosek o przywrócenie terminu, w którym można wnieść sprzeciw od nakazu zapłaty sprzed 13 lat (do czego sąd w lutym br. się przychylił), i zarazem sprzeciw od nakazu zapłaty.
Dla mecenasa Dziurdy sprawa od początku była jednoznaczna. – Pan Sznajder nie jest w stanie intelektualnie ogarnąć sytuacji, w której się znalazł – ocenia. – Nie zdaje sobie sprawy, co oznacza żyrowanie kredytu. Nie wie, co to jest nakaz zapłaty, jakie rodzi skutki prawne. Dlatego nie był w stanie zareagować i wnieść do sądu sprzeciwu od nakazu zapłaty. Co 13 lat temu spowodowałoby możliwość zakwestionowania finansowych żądań Krzysztofa J. Poza tym sąd, który 13 lat temu wydał nakaz zapłaty, popełnił błąd, bo tak wysokie oprocentowanie niespłaconych należności to umowa na nieludzkich warunkach. To zwyczajna lichwa, którą należy zwalczać. A pożyczkę tę pani Gabriela de facto spłaciła. Pożyczkodawca nadużył swoich praw, źle księgując jej ostatnią wpłatę.

Sędzia bydgoskiego sądu rejonowego Jakub Kawałek, który 14 sierpnia wydał wyrok, podzielił argumenty obrońcy: – Pożyczka, której udzielił Krzysztof J., była więcej niż dobrym interesem już bez oprocentowania za zwłokę. Pożyczył 700 zł i w ciągu pół roku otrzymał 1140 zł, czyli stopa zwrotu kapitału przekraczała 115% w skali roku, a rzeczywista roczna stopa oprocentowania wynosiła ok. 200% rocznie. A to wszystko w 2001 r., gdy inflacja w Polsce wynosiła 5,5%, przeciętna lokata bankowa w skali roku dawała zaś 15%. – W tej sytuacji naliczanie każdego dnia 7% odsetek za zwłokę (co dawało oprocentowanie w wysokości 2555% rocznie) było niezgodne z zasadami współżycia społecznego. A umowa niezgodna z zasadami współżycia społecznego jest nieważna – ocenił sędzia Kawałek. I odrzucił żądanie Krzysztofa J. domagającego się od Jana Sznajdera zapłaty 510 zł z odsetkami od sierpnia 2001 r

Banki

Money.pl - Kliknij po więcej
Banki
Wspierane przez Money.pl